Dyskusja: Budowa odporności rynku paliw gazowych i płynnych w obliczu współczesnych zagrożeń podczas konferencji Gazterm 2026

Budowanie odporności rynku, bezpieczeństwa infrastruktury i zaopatrzenia w surowce wykracza szeroko poza dywersyfikację kierunków dostaw gazu – to przede wszystkim świadome wykorzystywanie wiedzy o istniejących zagrożeniach i zarządzanie ryzykami oraz kryzysami. To również wiedza o własnych zasobach i uwarunkowaniach, zabezpieczanie systemu energetycznego i korzystanie z rozwoju technologicznego dla wzmacniania odporności i niezależności energetycznej.

Dyskusję poprowadziła Agata Romanowska z DISE Energy, a w temat wprowadził publiczność analityk rynków energii Kamil Moskwik. Głównym wnioskiem prezentacji było stwierdzenie, że obecny kierunek transformacji energetycznej nie zmniejsza naszej zależności od gazu, może strukturalnie ją pogłębić. OZE przekroczyły 50% mocy zainstalowanej w KSE, a ich zmienność wymaga mocy dyspozycyjnych i elastyczności. Polskie grupy energetyczne odpowiadają na to planami budowy 16,46 GW nowych bloków CCGT, co po uruchomieniu oznacza dodatkowe 6,57 mld m³ rocznego zapotrzebowania na importowany surowiec. Przy takim poziomie importu ryzyko geopolityczne przestaje być czynnikiem zewnętrznym, staje się integralną częścią systemu energetycznego, którą każda decyzja transformacyjna musi uwzględniać. Jednocześnie Polska dysponuje technicznym potencjałem produkcji biometanu na poziomie 4–8 mld m³ rocznie, a możliwości bilansowania systemu i elektryfikacji zastosowań końcowych rosną z roku na rok.

Czytaj więcej >>

W panelu wzięli udział przedstawiciele instytucji, organizacji, podmiotów rynkowych i analitycy, którzy odnieśli się do poruszanych zagadnień z perspektywy bezpieczeństwa narodowego, rynku oraz transformacji energetycznej.

W panelu poruszono zagadnienia:

  • koncentracji infrastruktury krytycznej i wielkoskalowych inwestycji w obrębie Morza Bałtyckiego,
  • aktualnych i potencjalnych źródeł zagrożeń dla globalnego sytemu handlu i logistyki transportu gazu i ropy,
  • równowagi pomiędzy wykorzystywaniem paliw kopalnych i dekarbonizacją energetyki, zabezpieczeniem inwestycji, sytuacji na rynku paliw i surowców w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości,
  • wykorzystaniem krajowego biometanu oraz możliwymi zastosowaniami elektryfikacji gospodarki, w szczególności przemysłu,
  • budowania nowego miksu energetycznego, korzystania z rozwoju technologii, modernizacji sieci elektroenergetycznej, troski o koszty społeczne i środowiskowe.

Paweł Turowski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego z Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zwrócił uwagę na zmianę środowiska bezpieczeństwa, także w kwestii energetyki – rozsypywanie się ładów światowych i trwający okres „strategicznej niestabilności”. Na pierwszy plan wysuwa się nie ambicja niskoemisyjności tylko jednak jak najbardziej lokalna dostępność i cena energii – niezależnie od jej pochodzenia. Stoimy przed strategicznym dylematem i mierzeniem się z rzeczywistością transformacji, która oczywiście głównie powiązana jest z finansowymi kosztami transformacji, ale też wykonalnością planów. Druga kwestia to stabilność i bezpieczeństwo sojuszy, a także kluczowe założenie Paktu Północnoatlantyckiego, czyli redundancja również w obszarze infrastruktury energetycznej.

Zuzanna Nowak, Dyrektor zarządzająca, Opportunity Institute for Foreign Affairs, zaczęła swoją wypowiedź od stwierdzenia, że uniezależnienie wspólnoty od jednego dostawcy paliwa nie jest wystarczającym sukcesem dla transformacji i grozi utratą czujności. Zwróciła również uwagę na rolę Bałtyku w energetyce, zaznaczając, że obecnie odpowiada on za ok. 15% globalnej żeglugi morskiej i zależy od niego niemal 48% polskiej energetyki – a energetyka jądrowa i offshor jeszcze zwiększy tę zależność. Bez wystarczającej ochrony Morza Bałtyckiego nie będzie bezpieczeństwa energetycznego. Z. Nowak podkreśliła również rolę marginalizowanego obecnie zagrożenia ze strony Rosji na Bałtyku, czyli floty cieni i działań hybrydowych.

Ireneusz Łazor, doradca ds. LNG w Unimot, nakreślił perspektywę rynku w obliczu dynamicznej sytuacji międzynarodowej i potencjalnych zagrożeń, związanych z dostawami gazu. Oczywiście aspekt ochrony infrastruktury jest ważny, ale należy patrzeć na tę politykę energetyczną przede wszystkim biznesowo i umiejętnie poruszać się w tej przestrzeni, budując swoją pozycję. Zabezpieczanie swoich możliwości na kryzysowe sytuacje, to nie tylko ochrona własnej infrastruktury, ale także budowanie i dywersyfikowanie połączeń międzynarodowych, interkonektorów, jak i zwiększenia możliwości magazynowania gazu jako kluczowego paliwa w aktualnej transformacji energetycznej kraju.

Obecnie rola gazu następcy węgla i stabilizatora systemu wpływa na wzrost zapotrzebowania na paliwo gazowe, jednak z biegiem czasu będzie ono malało – przewidywalnie od połowy lat 30. Kamil Moskwik poruszył temat pułapki przeszacowania nakładów i inwestycji w gaz. Potrzeby są ogromne, nie tylko w elektroenergetyce, ale również ciepłownictwie i przemyśle. K. Moskwik zwrócił uwagę na konieczność bezpieczeństwa energetycznego, ale również gospodarczego, ekonomicznego i kwestię local contentu, a także analitycznego podejścia do własnych możliwości i pozostawienia pewnej elastyczności, by reagować na dynamiczne zmiany rynkowe i geopolityczne.

Myśląc o dywersyfikacji i rozpraszaniu źródeł energii, uniezależnianiu się od zewnętrznych dostaw, nie sposób nie zwrócić się w stronę sektora biogazu i biometanu. Rozwój tego sektora to nie tylko lokalne bezpieczeństwo energetyczne, ale także wsparcie polskiego rolnictwa i gospodarki odpadami organicznymi. Biometan może zastępować gaz ziemny w tradycyjnej infrastrukturze, co obserwujemy już w innych krajach europejskich. Magdalena Stańczyk, dyrektor sprzedaży w Polsce, Prodeval, zwróciła uwagę, że główną barierą w rozwoju biometanu jest wciąż znikoma podaż polskiego biogazu. Obecnie system w żadnym stopniu nie może polegać na biometanie jako sybstytucie gazu ziemnego, bo go po prostu nie produkujemy. A gdyby nawet cały wyprodukowany biogaz uszlachetnić to biometanu, będzie to zaledwie ok. ćwierć mld m3, czyli 1% krajowego zapotrzebowania.

Adam Niklewski, prezes zarządu Polskiej Platformy LNG i bioLNG, nakreślił aktualną sytuację w sektorze biopaliw. Podkreślił, że rozproszenie źródeł i rozproszenie magazynów jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku realnego zagrożenia kinetycznego, a gaz w formie ciekłej jest najbardziej mobilnym, magazynowanym i transportowalnym surowcem. Podał przykład Danii jako kraju, który oparł swoją strategię energetyczną o lokalny biometan, uniezależniając się od importu paliw i szykując plany eksportowe tego zielonego paliwa. Stwierdził, że Polska marnuje realny potencjał, a nie stać nas już dłużej na marnowanie szans.

Uczestnicy zgodzili się również, że w krajowej polityce energetycznej brakuje decyzyjności i strategii, a za dużo jest elementów wypadkowych zewnętrznych uwarunkowań i reaktywności. Brak dokumentów wysokiego szczebla dla energetyki i przemysłu o charakterze ponadpolitycznym jest dodatkowo odczuwalny poprzez niewystarczające dopasowanie celów wspólnotowych do lokalnych realiów i tempa.

Dyskusja: PRZEMYSŁ W GRZE O ZIELONĄ GOSPODARKĘ: KTO WYGRA, KTO ZAPŁACI? podczas kongresu Wrocław Bridge 2025

Przemysł gra o zieloną energię. Kto zbuduje most do przyszłości?

Czy europejski przemysł stoi u progu największej gry swoich czasów? Transformacja ku zielonej gospodarce nie jest już futurystyczną wizją – to ekonomiczny fakt, który na nowo definiuje układ sił na globalnym rynku. Przedsiębiorstwa w Polsce i w całej Europie muszą dziś jednocześnie redukować emisje, rosnąć, inwestować, konkurować i… nie wypaść z gry. Pytanie nie brzmi już czy, ale kto wygra i kto zapłaci za ten wyścig o zieloną przyszłość.

Właśnie temu poświęcony był panel Przemysł w grze o zieloną gospodarkę: kto wygra, kto zapłaci? Eksperci prześwietlali kierunki transformacji do 2030 i 2050 roku, analizując napięcia między ambicjami klimatycznymi a realiami konkurencyjności. Na stole znalazły się tematy, które dziś decydują o być albo nie być wielu sektorów: rosnące koszty energii, dostęp do czystych technologii, finansowanie innowacji, a także zmieniające się globalne łańcuchy wartości, w których Europa musi znaleźć i utrzymać mocną pozycję.

Eksperci byli zgodni: zwycięzcami będą ci, którzy wykażą się elastycznością, odwagą inwestycyjną i zdolnością do szybkiego skalowania rozwiązań zero- i niskoemisyjnych. W nowej rzeczywistości gospodarczej liczyć się będzie nie tylko jakość pomysłów, lecz także tempo ich wdrażania, umiejętność reagowania na zmiany regulacyjne oraz współpraca między różnymi sektorami. Firmy, które już teraz inwestują w zielone technologie, cyfryzację procesów i efektywne zarządzanie zasobami, zyskają wyraźną przewagę konkurencyjną.

Czytaj więcej >>

Przegrani? Jak podkreśliła dr Sonia Buchholtz, będą to „maruderzy, którzy spóźnią się z decyzjami”. Przedsiębiorstwa odkładające transformację energetyczną i liczące na utrzymanie dotychczasowych rozwiązań szybko odczują konsekwencje rynkowe i wizerunkowe. Opóźnienia w dostosowaniu się do polityk klimatycznych i brak inwestycji w innowacje mogą prowadzić do utraty kontraktów, problemów z pozyskaniem finansowania, a w skrajnych przypadkach nawet do wypchnięcia z rynku.

Najbliższe lata pokażą, że przewaga będzie należeć do tych, którzy potrafią myśleć strategicznie i działać bez zwłoki, traktując zmiany nie jako zagrożenie, lecz jako szansę na rozwój i budowę nowego, odpornego modelu biznesowego.

Regulacje, energia i kapitał – trzy filary presji na przemysł

Panel otworzył Ryszard Pawlik, szef PKEE w Brukseli, który podkreślił, że przyszła pozycja konkurencyjna europejskiego przemysłu zależeć będzie od tempa dekarbonizacji oraz stabilnego dostępu do czystej i przystępnej cenowo energii. To właśnie synergia między regulacjami, energetyką i biznesem ma zdecydować, kto utrzyma się w globalnym wyścigu.

Anna Szczodra z KPMG zwróciła uwagę, że choć w Polsce „dużo już się udało” – bo kraj dysponuje ponad 25–35 GW mocy OZE i stabilnym sektorem finansowym gotowym finansować transformację, to regulacje pozostają czynnikiem największej niepewności. Niestabilność otoczenia prawnego, luki wytwórcze wynikające z wyłączania bloków węglowych oraz wciąż zbyt wolny rozwój nowych mocy wytwórczych budują ryzyko strukturalne dla przemysłu.

Anna Szczodra mówiła wyraźnie:

„Transformacja to proces systemowy – ceny energii, regulacje i struktura rynku muszą nadążać za zmianą miksu. A to wciąż największe wyzwanie”.

Energia jako warunek konkurencyjności

Problem kosztów energii, kluczowy dla przemysłu, przewijał się w całej dyskusji. Uczestnicy wskazywali, że w Polsce rośnie luka wytwórcza i w najbliższych latach może zabraknąć krajowej produkcji energii, jeśli nie przyspieszy rozwój nowych mocy. Podkreślano, że fundamenty cenowe wyznacza ostatnia jednostka zamykająca system, co przy obecnym miksie zwiększa wrażliwość przemysłu na wahania cen hurtowych. Zwracano również uwagę, że konkurencyjność europejskich firm będzie zależeć od dostępu do taniej, czystej energii – w przeciwnym razie produkcja może odpłynąć do USA lub Azji.

Michał Obiegała, prezes BP Polska, powiedział, że:

„Transformacja jest nieunikniona i kosztowna. Europa jest spóźniona, a energetyka oparta na ropie, gazie i węglu budowała się sto lat. Musimy patrzeć na proces pragmatycznie i mówić wprost o konkurencyjności”.

Finansowanie transformacji: banki chcą inwestować, ale rynek potrzebuje elastyczności

Joanna Smolik z BGK podkreśliła, że sektor finansowy dostrzega opłacalność inwestycji transformacyjnych. Projektów jest wiele, szczególnie w obszarze OZE, jednak przyszłość należeć będzie do modeli hybrydowych, łączących produkcję z magazynowaniem energii. Banki są gotowe finansować transformację, lecz jak wskazano nie obejdzie się bez większej elastyczności regulacyjnej, stabilności systemu wsparcia oraz uporządkowania zasad pomocy publicznej i procesu przyłączeń. Smolik dodała, że transformacja jest opłacalna, ale wymaga czasu i przejrzystych zasad gry.

Przemysł potrzebuje taniej energii – i nowych modeli jej konsumpcji

Miguel Ochoa Gimenez z Huawei zwrócił uwagę, że fundamentem przemysłowej dekarbonizacji będą inteligentne sieci oraz technologie magazynowania energii. Jego zdaniem rozwój systemów BESS, automatyzacja sieci i cyfryzacja procesów pozwolą przemysłowi stabilnie funkcjonować przy coraz większym udziale OZE w miksie energetycznym. Podkreślił jednak, że konieczne jest uproszczenie regulacji, które dziś spowalniają najważniejsze inwestycje.

W podobnym kierunku szły wnioski Damiana Bąbki z Qair Polska, który wskazywał, że przewagę konkurencyjną firm będą budować nowe modele konsumpcji energii. Autokonsumpcja, rozproszone wytwarzanie i spółdzielnie energetyczne, a także lokalizowanie zużycia jak najbliżej źródła produkcji mają nie tylko obniżać koszty, ale również zwiększać odporność przedsiębiorstw na wahania rynkowe.

Jak podkreślił, „wygranymi będą ci, którzy potrafią działać elastycznie. Tania energia jest warunkiem rozwoju, a system musi pozwolić na jej lokalną produkcję i zużycie”.

Przemysł wygra tylko wtedy, gdy odważy się inwestować

Z panelu wyłania się obraz europejskiego, w tym polskiego, przemysłu stojącego przed historycznym wyborem.

Transformacja energetyczna jest konieczna, lecz jej koszt i tempo będą zależeć od stabilnych regulacji, przyspieszenia nowych inwestycji, dostępu do taniej i czystej energii, elastyczności rynku oraz możliwości finansowania.

Eksperci podkreślali, że utrzymanie przemysłu w Europie nie będzie możliwe bez zdecydowanego zwiększenia dostępności zielonej energii. Wygrają ci, którzy zrozumieją, że transformacja nie jest kosztem, lecz warunkiem pozostania w globalnej grze.

Jak trafnie podsumowano podczas dyskusji: „Przemysł nie zapyta już, czy transformacja jest potrzebna. On pyta: kto wygra ten wyścig – i kto za niego zapłaci?”.

Projekt w ramach grantu przyznanego przez European Climate Foundation

European Climate Foundation